wtorek, 4 marca 2014

TRAD GOTH+blahblahblah.

Siedząc z kremem rozjaśniającym na głowie coś mnie naszło na dodanie tego posta.
Nie chce mi się,nie mam ochoty opisywać tutaj jak zmienił się mój styl i ja w ciągu ostatnich lat.
Mogę tylko powiedzieć,że przez fascynację kilkoma rzeczami (takimi jak anime,czy manga) były chwile w okresie mojej nastoletniości,w których moja osoba była tak kosmiczna i od czapy,że głowa mała.
Pomijając już efekt uboczny oglądania codziennie przesłodzonego anime,jakim było multum falbanek,hello kitty i innych dziwnych-turbo-magicznych-kotów,przez kilka lat nosiłam się raczej niedbale.Chyba każdy osobnik zainteresowany mniej lub bardziej mocniejszą muzyką przechodził przez etap wieelkiej koszulki z zespołem,podartych spodni i tym podobnych rzeczy. :) Przez pewien czas dla własnej wygody chodziłam w  takim uniformie typowego kinder rockera (bo nie wiem,jak to określić :D), jednak któregoś razu odkopałam gotyckie ciuszki gromadzone przez drugą połowę okresu gimnazjalnego i stwierdziłam,że w takim wydaniu czuję się bardziej kobieco.Prawdą jest,że przez brak entuzjazmu i poparcia ze strony kilku (wtedy) mi bliskich osób zabrakło mi odwagi na wejście w tenże klimat i pozostałam przy za dużej koszuli,jeansówce i tym oto sposób na pewien czas zyskałam święty spokój.
Na szczęście nadszedł czas,w którym sama mogłam decydować o tym,jak chcę wyglądać,mogłam otwarcie mieć w nosie to,czy komuś się moje zielone włosy,czy duża ilość piercingu podoba,czy też nie.
Nie ładowałam się na siłę w jakiś konkretny styl,jestem przeciwniczką przyszywania łatek do człowieka ze względu na jego wygląd.Po co ograniczać się do gotyku,czy innego stylu?Wydaje mi się to bez sensu.
Ja korzystając z okazji wymiany zawartości szafy,która była konieczna ze względu na to ,że z rozmiaru XS/S wskoczyłam na M,zmieniłam sobie kolorystykę ubrań.Zaczęłam kupować ciuszki w barwach,w których czuję się bezpiecznie,czerwień mi się przejadła,zielonych koszul w kratę miałam dość zdecydowanie,więc postawiłam na neutralne szarości,czerń,ciemne odcienie fioletu,oraz elementy bieli.
Noszę więc to,co mi się podoba i wreszcie czuję się pewnie w swojej garderobie.
Dodatkowo,całkiem przypadkiem,gdy dostałam karbownicę od przyjaciela,odkryłam moc szopy na głowie.
Wprost zakochałam się w efekcie,jaki daje karbownica.Coś na kształt fryzur,jakie noszono w latach 80. ;)
Łącząc artystyczny nieład na głowie,piercing,ubrania w wymienionych wyżej kolorach,oraz zamiłowanie do różnego rodzaju ciężkiego obuwia,dało mi coś podobnego do tradycyjnego gotyku z lat 80.
Czuję się w tym dobrze,choć wiadomo,nie ma co się ograniczać,wygląd musi być dopasowany do okazji.
To najważniejsze.Nie lubię wyglądać jak choinka,mieć na sobie zbyt wiele dodatków,kolorów.Nie przepadam za strojami,które biją po oczach wszystkich,niemalże krzycząc "popatrz na mnie".
Najważniejsze jest to,by w tym całym stylizowaniu się pamiętać  o sobie.Żeby ludzie patrząc na ciebie widzieli w tym prawdę,nie tylko stylówkę.Dlatego nie lubię łatek,przepychu,nie lubię ograniczeń,nie lubię stawiać wyglądu na pierwszym miejscu.Hej,bardzo łatwo jest porzucić wszystko to,co lubisz na rzecz elementów pozwalających się w coś wpasować.Ale po co?Z przelotnych fascynacji się wyrasta,a chyba nie o to nam chodzi dobierając zawartość szafy na jak najdłuższy czas. ;)
Postanowiłam zabrać głos na ten temat po przemyśleniu kilku zgryźliwych uwag na swój temat.
Faktycznie,kochana lożo szyderców,zdaję sobie sprawę,że bez kilku słów wyjaśnień łatwo jest wysnuć nieprawdziwe wnioski.Kilka słów wyjaśnienia do osób uwielbiających hejting,oraz dopinanie łatek:

Tak,dodałam w zeszłym roku wpis ze stylizacją typowo punkową.Była to STYLIZACJA DO SESJI.
Byłam wtedy zmuszona ściąć włosy na mega-krótko,po spaleniu ich zabiegami chemicznymi i moja koleżanka poprosiła mnie o wykonanie zdjęć w takiej stylizacji,korzystając z pasującej do tego fryzury.
Nigdy nie utożsamiałam się z subkulturą punkową,a moja znajomość jej historii i muzyki jest nie większa niż podstawowa.Także bez spin,że nie mam własnego stylu,czy osobowości.A tak poza tym...


...W wieku nastu lat większość ludzi szuka siebie,nie istotne,czy o styl,czy o muzykę,czy o inne zgrupowania chodzi.Przyznaję się bez wstydu,że kiedyś codziennie nosiłam różowy sweter z kotem,później przechodziłam przez fascynację klasykami rocka,stąd też zaszło zjawisko opisane wyżej. Klasyki rocka kocham do dziś z taką samą mocą jak na początku,mimo,że ciągle poznaję nowe zespoły  i gatunki,swoich korzeni nie zapomnę.Kocham i tyle.


Jeszcze jedna kwestia,jeśli o zmianie stylu mowa.Niezależnie od tego,czy ten proces zachodzi  przy okazji zmiany rozmiaru,czy towarzystwa (co było mi zarzucane,a idź pan stąd-stado mam niezmiennie to samo,różne mordki,bez znaczenia czy noszą się na czarno,czy biało,są moją rodziną i nie wymienię ich na nic ;* ) KAŻDY ma prawo do zmiany stylu.KAŻDY i w każdej chwili.Znam osoby,które jednego dnia mają ochotę wyglądać tak,innego zupełnie inaczej.Kto im zabroni? Hejter?Nie sądzę.Nie rozumiem osób,które zarzucają innym brak własnej tożsamości,ze względu na zmianę sposobu ubierania.
To TYLKO ciuszki,ludzie.To nie jest zmiana sposobu myślenia,ideologii,muzyki,towarzystwa,to nie jest pranie mózgu otoczenia,to kwestia poczucia estetyki i zmiany gustu.Tyle. :)
Poza tym,jeśli chodzi o towarzystwo:kiszenie się dzień w dzień z jednym stadem może być nużące.
Wiadomo,stado stadem,rodzina rodziną,ale od czasu do czasu wypad z kimś z dalszych znajomych nie jest przestępstwem,nie wiem jak wy,ale ja lubię poznawać nowych ludzi.


Myślę,że taka litania starczy.Może niektórym otworzy oczy,niektórych poirytuje i skłoni do wzmożonej działalności na stanowisku hejtera.W każdym razie po dłuższej chwili zastanowienia postanowiłam zabrać głos na ten temat.

Póki co,jeśli ktokolwiek dotarł do tego miejsca,zostawiam was z odrobiną zdjęć oldschoolowych gotów i innych (wg mnie) ciekawych pierdół.



+Nope,nie uważam się za gotkę,metalówę,punkówę,dresiarę,cokolwiek.Jestem Molly.Noszę to,co mi się podoba,bo mogę.Słucham tego,na co mam ochotę,przyjaźnię się z dobrymi ludźmi.Mam swoje życie i nie potrzebuję nikomu włazić w tyłek,by czuć się dobrze.Także polecam zluzować troszkę i zająć się sobą,tak na przyszłość. Pozdrawiam ;*** 




















1 komentarz:

  1. Również nie znoszę wojen pomiędzy stylami, raz noszę dżinsy, a raz kinder gotyckie spódnice. xD [Fajne są. *^*] A tapi na tych zdjęciach jest super, nie ma co. Musze się nauczyć kiedyś go zrobić, chociaż... szkoda włosów.

    OdpowiedzUsuń

***Dziękuję za odwiedziny,mam nadzieję,że jeszcze tu zajrzysz! ;)
Chcesz,abym napisała post o czymś,co Cie interesuje-daj znać!***

Weryfikacja obrazkowa wyłączona.
Komentujesz=motywujesz