czwartek, 14 maja 2015

Spokojnych snów [*]


Zdjęcie, które widzicie powyżej wykonał bliski mi człowiek, którego od miesiąca z Nami nie ma...

Dokładnie miesiąc temu wielu znajomych zasypało moją skrzynkę odbiorczą informacją, że Robert nie żyje.
Wiecie, że nie o tym jest ta strona, jednak mam w sobie tyle żalu, że muszę go wylać i tutaj...Może ktoś z Was po przeczytaniu tej historii  inaczej spojrzy na swoich znajomych.

Poznaliśmy się poprzez wspólnych znajomych.
Raczej nie przepadałam za Nim, bo sprawiał wrażenie oschłej i groźnej osoby.
Oczywiście to tylko ja w taki sposób odebrałam jego wygląd.
Wystarczyło z nim porozmawiać i od razu człowiek Go zaczynał lubić.
Napisał kiedyś do mnie, umówiliśmy się na zdjęcia.
Byłam zdziwiona, jak miło nam mijał czas, jak fajnie się rozmawiało, jak lżej się robiło na duszy.
On cały czas się przekomarzał, dogadywał, żartował.
Spędziłam z nim bardzo miłe chwile.
Poza wspólną pracą, często ze sobą rozmawialiśmy.
Można było z Nim poruszyć każdy temat, zawsze działał tak samo-po prostu pomagał.
Sama rozmowa z Nim, nawet przez fejsa była podnosząca na duchu.
Widziałam go w połowie marca, po raz ostatni...
Przyniósł mi skrzydła anioła, bo miałam robić w nich zdjęcia z innym fotografem.
Na odchodne krzyknął "Młoda, pamiętaj, wisisz mi flaszkę!", bo kiedyś jadąc do Niego na zdjęcia zwiał mi autobus i spóźniłam się prawie godzinę.
Wiecie, jak mi teraz słabo z tym, że nie wypiliśmy tej flaszki?
Mogłabym się pochorować, serio, ale spełniłabym obietnicę i spędziłabym z Nim jeszcze trochę czasu.
Na kilka dni przed jego odejściem planowaliśmy wspólnie kilka sesji na maj, oraz spożycie tej nieszczęsnej flaszki i dość ważną dla mnie rozmowę.
Miałam dość ciężki czas w okolicach świąt i On mi wtedy pomagał.
Ale..wiecie jak jest, "to nie rozmowa na fejsa/telefon, spotkamy się ....".
Niestety nie zdążyliśmy.

Tęsknię za Nim, ponieważ był to wspaniały kumpel.
Zostanie mi po Nim kilka zdjęć i wesołych wspomnień.
Mam nadzieję, że wiedział, jak wielu ludzi go uwielbiało i ceniło za to, jakim był człowiekiem.
I jak wielu teraz za Nim tęskni.

Dziś mija równy miesiąc od Jego śmierci.
Zdałam sobie sprawę jak bardzo dalej to we mnie tkwi, kiedy przez przypadek przeczytałam Jego ostatnią wiadomość skierowaną do mnie.
"Spokojnych snów."

Niby nic, a boli.

Spokojnych snów....i dziękuję.

2 komentarze:

  1. Trafiłam na Twojego bloga przypadkiem, skusił mnie avatar z Ami. I piszesz takie smutne rzeczy... muszę Ci powiedzieć, że doskonale Cię rozumiem. Pół roku temu pochowałam mamę, po ciężkiej walce z nowotworem. Nie da się opisać takiego bólu słowami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz, dzisiaj byłam na trzecim pogrzebie w tym roku, to straszne, jak bardzo ciężko to do siebie przyjąć.
      Bardzo współczuję i mam nadzieję, że u Ciebie wszystko okej ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń

***Dziękuję za odwiedziny,mam nadzieję,że jeszcze tu zajrzysz! ;)
Chcesz,abym napisała post o czymś,co Cie interesuje-daj znać!***

Weryfikacja obrazkowa wyłączona.
Komentujesz=motywujesz