wtorek, 21 lipca 2015

Youtube?Na co Ci to? ATTENTION WH0RE.

 W blogosferze jak i w całym internecie znajdzie się masa ludzi nawołujących do kochania samego siebie, jednak ta 'masa' to kropla wody w morzu szyderstw, ocen, ironii  i zawiści.
I na co Ci to?Siedź lepiej cicho, bo Ciebie też to morze pochłonie.
Nooope, sorry!

Swoją drogą-kocham morze, więc to porównanie jest mega krzywdzące. :)
Ciągle mam wrażenie, że młodzi ludzie zapominają, że jest takie zjawisko jak przemijanie.
Że jesteśmy sobie tu na chwilę, że na chwilę mamy gładkie mordy, jędrne uda bez wysiłku, płaskie brzuchy bez diet, a później to wszystko szlag trafi, jeśli nie zadbamy o swój interes.
Nawet jeśli masz, a raczej wydaje Ci się, że masz paskudne oblicze-pocieszę Cię.
W danej chwili jesteś najlepszą wersją siebie, a póki jesteś młody, to się cholera ciesz z tego, bo młodość=możliwości, ze swoim obwisłym obliczem możesz coś zrobić, lub nie robić nic, będzie Cię to kosztowało mniej siły, niż później.W obu przypadkach.
Łatwiej Ci będzie znieść ból ćwiczeń, jednocześnie łatwiej Ci będzie lenistwo zakryć innymi walorami płynącymi z bycia osobą młodą.
Ale nie o tym w sumie miałam napisać.

Uwielbiam jutuby.
Codziennie słucham muzyki, często oglądam ulubionych vlogerów, pięć lat wstecz założyłam konto z myślą-'ja też chcę nagrywać!' i tak jest...od pięciu lat.
Najpierw brak pomysłu, bo chociaż uwielbiałam 'emo-makijaże' i ultra tapirowane włosy 
(koniecznie tleniony blond z poziomymi pasemkami! sooo scene kid!), to nigdy nie było TEJ chwili, by się pokazać.

Później miałam brzydki pokój, a przecież wiadomo nie od dzisiaj-ludzi często bardziej interesuje co masz za plecami, niż to, czy właśnie nakładasz na oko dwie tony węgla wmawiając, że to czarny cień.
Następnie czepiłam się braku supi-sprzętu.Nie no, wcale nie da się nagrywać kamerą internetową, czy cyfrówką po dobraniu znośnego światła...Wcale! ;)
Później stwiedziłam-bedo hejty, nie ujade.
I tym oto sposobem, na moje szczęście przeogromne-minęło pięć lat.

I teraz tak sobie myślę, ilu zajebistych ludzi by mnie zobaczyło, z iloma mogłabym porozmawiać, a ilu z nich już nie ma,  jak bardzo by mnie to zmieniło, jak bardzo wiele nowych punktów widzenia bym poznała, czy i jak mocno rozwinęłabym swoją kreatywność, ile swoich zmian mogłabym obserwować patrząc wstecz...Ale nie.Zawsze coś.

Podzieliłam się z moją małą grupką obserwatorów fejsbukowych moim planem realizacji marzenia jutubowego, gdzie każda osoba, która ze mną na ten temat rozmawiała wcześniej na żywo była pozytywnie do tematu nastawiona.
Internety zrobiły swoje-hejterzy incoming, już się szykują, grzeją klawiaturki, hihi.
Serio to takie dla Ciebie chujowe, że chcę poznać nowych ludzi?
Że mam kawałek fajnej kamery, że jaram się moją młodością, sprawnością, zdrowiem, światem i chcę to cholera Tobie pokazać?A jeśli nie Tobie, to komuś, kogo to zainteresuje?
Że-nie oszukujmy się-jutub daje spore możliwości, by się zainspirować, poznać kogoś super, ucieszyć gębę, lub nawet dowiedzieć się, jakich chusteczek higienicznych ktoś używa?
Cholera, serio?
Czy dzielenie się ze światem czymś pozytywnym, jakąś mocną energią, uśmiechem, miłym dniem jest takie fuj?Wpierdzielam Ci się na wall'a?Wysyłam masę wiadomości o żebrolajki?Płaczę, bo ktoś odlajczył, skrytykował, cokolwiek?Serio myślisz, że nie mam poważniejszych spraw na głowie?

Chwile zatrzymywane w postaci zdjęć, nawet tych mega-amatorskich są bardzo cenne.
Czemu więc nie robić tego w postaci filmików?
Ma wypadek mojego nagłego zwinięcia interesu z tego wymiaru fajnie by było pozostawić te kilka ujęć, na których cieszę gębę do obiektywu.


Masz rację, dodając film na YouTube liczę na fejm i hajs.
AHA, AHA....
A blogując czwarty rok zarabiam milion golda dziennie, mam masę darmowych szmatek, szanelkę na paszczy i w każdym kolejnym poście proszę o klikanie w linki.Fucktycznie, kuhwa.Tak bardzo, że nie.




3 komentarze:

  1. Ładny kolor
    http://fashionbyalexandra1999.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam podobną sytuację, gdy zaczynałam blogować,żaden z moich znajomych nie mógł sie o tym dowiedzieć, bo bałam się jak Ty hejtu. Gdy powoli wszystko się rozkręca zdaje sobie sprawę, że ludzie siedzący przed komputerem próbujący w jakiś sposób wpłynąc na nasza psychikę są zdecydowanie zbędni i nie ma sensu się nimi przejmować. Dlatego próbuj swoich sił, bo kiedyś mozna tego pożalować :)
    Pozdrawiam Moj Blog, Klik ! Byłabym wdzięczna za kliki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja jestem bardzo ciekawa Twojego kanału ;)

    OdpowiedzUsuń

***Dziękuję za odwiedziny,mam nadzieję,że jeszcze tu zajrzysz! ;)
Chcesz,abym napisała post o czymś,co Cie interesuje-daj znać!***

Weryfikacja obrazkowa wyłączona.
Komentujesz=motywujesz