piątek, 20 listopada 2015

Świąteczne marzenia.

Za co kocham mojego bloga?
Za to, że wywołuje uśmiech na mojej twarzy, kiedy tak sobie go przeglądam i trafiam na burzę wspomnień...
To super uczucie, patrzeć na zdjęcia, o których się już zapomniało i przypominać sobie chwile, które były tak fajne.
Listopad w zeszłym roku...Jak ten czas leci.A już zaraz kolejne święta...

Święta są dla mnie trudne.
Uwielbiam muzykę świąteczną, lampki, grzane wino, owoce w czekoladzie, łyżwy, śnieg, choinki...
Uwielbiam ten klimat, jest to mój ukochany czas w roku.
Mimo to, jest on także trudny.
Od lat miałam marzenia związane ze świętami.
W ciągu ostatnich trzech lat nasiliły się.
Marzę o ciepłych, domowych świętach, o pełnym uśmiechu czasie.
Chciałabym aby wyprawa po koniecznie żywą choinkę była czymś wesołym, chciałabym spędzić caaały tydzień w kuchni, aby przyszykować te dwanaście potraw dla moich przyjaciół.
Chciałabym rano, w ciepłym szlafroku snuć się po domu, powoli ubierać drzewko.
Chciałabym wtulić się w miękki sweter, poczuć zapach grzańca z pomarańczami.
I iść na pasterkę, gdyby był śnieg-zrobić kulig.
Marzy mi się puchaty dywan w sypialni.
I ogrom świeczek zapachowych.
Takie święta to byłby dla mnie raj.

To jest czas, w którym plany zawodowe, edukacyjne, finanse, wszystko, dosłownie wszystko ustępuje miejsca planom rodzinnym.
Bo rodzina jest najważniejsza.
Z roku na rok coraz bardziej jestem tego pewna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

***Dziękuję za odwiedziny,mam nadzieję,że jeszcze tu zajrzysz! ;)
Chcesz,abym napisała post o czymś,co Cie interesuje-daj znać!***

Weryfikacja obrazkowa wyłączona.
Komentujesz=motywujesz