poniedziałek, 11 stycznia 2016

Czasem tak mam.

Wspominam ostatnie lata codziennie.
Swoją przeszłość znam na pamięć, codziennie usilnie doklejając sobie samej łatki i #etykietki świadczące o mnie źle.
Piętnuję siebie swoimi niepowodzeniami, lenistwem, fałszywością, hejtem, pseudo-inteligentną papką z demotywatorów i nadmuchanym ego.Mi się należy, bo tak się urodziłam.
Jak?O co Tobie dziecko chodzi?

Chciałabym cofnąć się o pięć lat, zmienić bieg wydarzeń-pisałam ostatnio.
A co, jeśli bym się przesunęła o kolejny rok w tył?I kolejny?
Dochodzę do punktu, w którym chciałabym inaczej się urodzić.
Inaczej?Czyli w innej rodzinie, mieć inne wartości, mieć inną twarz i inne życie.
Wróciłam do punktu, w którym byłam te pięć lat temu.
No, wiem co muszę, wiem, co bym chciała, mam na to mało czasu, ale nie mogę.
Nie mogę, bo się boję.
Że nie jestem wystarczająco dorosła, wystarczająco szczupła, ładna, zadbana, mądra, pewna siebie.
Sama na siebie rzucam fale hejtów.
Dziewczyno, czym Ty żyjesz?Boisz się ludzi, przejmujesz pierdołami, po co Ci to?
"Mój czas jeszcze przyjdzie"-myślę codziennie od lat.
Jeszcze zdążę podróżować, poznać nowych ludzi, zdążę stworzyć swój wymarzony internetowy video-pamiętnik, zdążę żyć.
Żyć trzeba teraz, bo zaraz będzie za późno.
Słabo, bo z jednej strony łapię się tym, co wyżej-po co się przejmujesz?Czym Ty żyjesz?Po co?
Uwolnij się od toksycznych ludzi, emocji, wspomnień.Masz jaja przyznać się do błędów, ale czy musisz się tłumaczyć?
Z drugiej strony, im bardziej chcę wyjść z własnego bagna wspomnień napotykam życzliwych ludzi, którzy tylko czyhają na oznakę słabości, oznakę braku pewności siebie.A spróbuj się czymś pochwalić.Żałosna.
Nie wolno czuć, nie wolno być.Okaż słabość-zjedzą Cię.Popełniaj błędy-będą się za Tobą wlokły latami.Taki ich urok.
Tyle, że w ostatnim roku wpadłam w paranoję.
Wydaje mi się, że co nie zrobię, to każde moje potknięcie wyjdzie na jaw, każda łza będzie piekła w polik pięć razy mocniej, każde moje zdanie będzie jeszcze mocniej brane pod włos i ironizowane.
Nawet jeśli jest ono wypowiadane tylko w moich myślach.
Pisałam o tym kiedyś.Najgorsza choroba wynikająca z przebywania w internecie.
Porównania.
Kto ile zrobił dzisiaj przysiadów, a kto ile zapuścił włosów, kto ile hajsu zarobił, a kto ile dostał.
Kto się z kim zna, kto ile ma lajków, kto z kim trzyma, a kto się uśmiecha, a za plecami wali hejt najwyższej klasy.
Nie umiem po pewnym czasie ocenić, czy dana laska mi się podoba, czy po prostu patrzę na nią, bo ma 22334 lajczy pod profilówką.
Nie umiem popatrzeć sobie na kogoś i się nie porównać.To jest chore.
Bo zawsze wychodzę w moich oczach na minus.
Dobre strony?Mobilizacja, trening nad swoim ciałem, ale i podejściem do siebie.
Złe?Cała reszta.
Gubisz własną tożsamość w takiej gonitwie.
Co jest takiego, że pragniemy kontaktu z innymi ludźmi tak mocno?
Czemu im bardziej chcę otworzyć się do ludzi, tym bardziej kryję się za maską poważnej miny bojąc się, że mój uśmiech się im nie spodoba?Czemu ja się tym przejmuję?
Widzisz?Błędne koło.
Pracuję nad tym.
Ale czy to źle, że tak myślę?Dla mnie tak.
Dla Ciebie?

Parsknij śmiechem i popatrz na to z żałością.
A później się zastanów, czy Ty nie czułeś się kiedyś podobnie.

4 komentarze:

  1. ...hmmm...to jest choroba pokolenia internetu,niestety....kiedyś porównywało się do kogoś na podwórku,w szkole,ulicy....dziś bez wychodzenia z domu porównujemy siebie do jakichś twarzy z komputera...
    Tylko po co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co śmieszne-cierpię na to coś mając dużo na głowie.
      Od 6 do 10 godzin spędzam w pracy.Dwie/dwie i pół godziny na dojazd do i z pracy.Drzemka?Około 30min.Trening?45minut.Dodatkowo gotowanie obiadu, sprzątanie, mycie i inne pierdololo życia codziennego.
      Mimo wszystko w mojej pustej głowie szumi wiatr absurdu.

      Usuń
  2. Czułam i czuję się czasem bardzo podobnie. Pamiętam dobrze jak jeszcze nie tak dawno temu sama miałam dokładnie takie podejście jak Ty - codziennie myślałam o tym co zrobiłam, chciałam się cofnąć o 7 lat, zmienić wszystko, naprawić wszystkie błędy. Obwiniałam siebie, porównywałam się do innych, bo każdy był lepszy, ładniejszy, mądrzejszy niż ja.
    Aż w końcu to ustało, bo po prostu (to zabrzmi teraz bardzo głupio i niewiarygodnie) dotarło do mnie, że to nie ma sensu. Pogodziłam się ze swoją przeszłością. Postaraj się zrobić tak jak ja: znajdź w swoim życiu coś, chociażby jedną rzecz, która Cię uszczęśliwia, coś takiego najważniejszego co dla Ciebie na świecie istnieje. I wyobraź sobie, że gdyby coś w Twojej przeszłości zostało zmienione tego by nie było :)
    Popełniłam wiele błędów, ale żadnego nie żałuję (chociaż na myśl o niektórych mam ochotę strzelić sobie w łeb), bo sprawiły, że jestem tym kim jestem i mam to co mam. Gdyby nie one prawdopodobnie nie miałabym takich wspaniałych przyjaciół i mężczyzny :)
    Z całego serca życzę Ci, żebyś zaczęła cieszyć się życiem i pogodziła z przeszłością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za komentarz!!!
      Dotarło do mnie to co opisałaś już dawno.
      Ja męczę się z anonimowymi życzliwymi.Tzn nie w danej chwili, ale ogólnie, w życiu.
      Jestem w stanie powiedzieć wprost osobie, która nazwie mnie pokraką "tak, masz rację, popełniłam błędy" ale dobija mnie, że ta sama osoba myśląc że nie wiem, że to ona się kryje za "anonimem" wypisuje do mnie masę pysznych maili.
      Jestem świadoma swoich pomyłek, lenistwa, wad, twarzy, cellulitu na powiece i innych rzeczy, czemu nie przyjdziesz i nie porozmawiasz ze mną o tym na żywo?
      Jestem jednym z bilionów ludzi na ziemi.WHO CARES?

      Usuń

***Dziękuję za odwiedziny,mam nadzieję,że jeszcze tu zajrzysz! ;)
Chcesz,abym napisała post o czymś,co Cie interesuje-daj znać!***

Weryfikacja obrazkowa wyłączona.
Komentujesz=motywujesz