piątek, 8 stycznia 2016

To nie był dobry dzień.


Zazwyczaj nastawiam budzik na 2h przed rozpoczęciem pracy.
Godzina wystarcza na ogarnięcie się, druga-na dojazd.
Przynajmniej w teorii.Zazwyczaj ogarnięcie zabiera mi 30min, resztę przesypiam.
Gdy nastawiam 'drzemkę' na 10 min, wedle mojego czasu trwa ona godzinę i pozwala się mocno wyspać i zgromadzić siły, by wreszcie wstać.
Dzisiaj było inaczej.
Trzy minutki drzemki okazały się być ponad dwudziestoma, tramwaj o 9:23 raczył zajechać spóźniony o 10 minut, a biegnąc do pracy zdążyłam trzy razy się wywrócić.
Tak to jest, gdy przerzucasz się z new rocków, albo lżejszych demonii na timberlandy.
Wracając do cudownego dnia.
Na koniec pracy poczułam się źle, nie była to raczej kwestia bólu brzucha, tylko kilku cięższych rozmów i kilku milutkich spojrzeń w moją stronę.
W zasadzie mam w nosie kto i co burczy pod nosem, bo praca to nie przedszkole, ale kiedy boli mnie brzuch, jest mi gorąco, a zza pleców co jakiś czas dobiega mnie mroźne powietrze (ze względu na otwierające się co pewien czas drzwi) to jednak potrafię się poirytować nawet taką błahostką.
Mam wrażenie, że robię się coraz mocniej podejrzliwa, nieufna, coraz bardziej drażliwa.
A najgorsze w tym wszystkim jest to, że mi za te odczucia wstyd.
Wstyd mi czuć niezadowolenie, przecież powinnam być wdzięczna, miła, zdystansowana i nie rzucać się w oczy.Im mocniej skupiam się na zadaniu, tym większe prawdopodobieństwo, że trafi się jakaś "perełka", która mnie wybije z rytmu, pozbawi skupienia i podsunie mi w głowie myśl-idź dalej, zmień pracę, ale przecież nie o to chodzi w życiu, by od każdej nieprzyjemności związanej z odpowiedzialnością uciekać, żeby je w nieskończoność poruszać, albo się obrażać, to jest dziecinada jakich mało.
Faktem jest, że w ciągu ostatniego roku stałam się ofiarą, przykleiłam sobie oczojebne "kopnij mnie" na czole i teraz się kulę, spuszczam głowę. żeby nikt tego napisu nie zauważył, kąpiąc w rezultacie sama siebie.
Głowa do góry.Z uśmiechem.
Wyszłam z pracy z neutralnym nastawieniem-przecież każdemu zdarza się słabszy dzień.
Pierwszy raz i akurat dzisiaj uciekł mi tramwaj.40 minut czekania na śniegu na kolejny?
Śnieg jest fajny, pogoda okej, więc idę z buta do centrum handlowego.Zahaczam o stoisko z ukochanymi lizakami, biorę jednego dla mamy, przed udaniem się na sąsiedni przystanek tramwajowy kupuję mega-zdrowy obiad w fast foodzie, mając świadomość, że w ciągu 5min przejadam dwie godziny pracy.Oczywiście znowu tramwaj ucieka mi przed nosem.
Zgrzana czekam 20min na następny, w którym ktoś usilnie próbował dokonać kradzieży.
Nie wiem tylko na kim, ja swoje klamoty trzymałam tak, że nie szło się do nich przedostać, jednak sztuczny tłum był zrobiony wzorowo, a i nerwowe ręce pana w średnim wieku sprawdzały min. moją czujność pyrgając mnie co chwila łokciem.
Jako wisienkę na torciku tegoż piątkowego dnia dodam, że pół godziny wojowałam z kluczami, by dostać się do mieszkania, a kiedy już mi się udało-wdepnęłam bosą stopą w kałużę.
Jestem padnięta.
A chciałam wieczorem wyrwać się na miasto.
Nie dzisiaj, za dużo atrakcji jak na jeden dzień.
Dosyć frustracji, wstydu, podejrzliwych spojrzeń z każdej strony, i innych wyimaginowanych bonusów.
Zmywam makijaż, rozpuszczam włosy, wbijam się w domowe ciuchy, włączam cichutko Lanę i znikam w świecie książki, którą dostałam na gwiazdkę.

Przepraszam.Planowałam dziś napisać posta o tym, że dotarło do mnie wreszcie, że mój styl, a mój gust to dwie różne rzeczy niestety, ale ten dzień mnie dopadł zbyt mocno. :D

2 komentarze:

  1. Czasem niestety zdarzają się takie kiepskie dni i oprócz kubka herbaty i dobrej książki nic nie może na to poradzić. Strasznie mi się spodobały Twoje wpisy z dnia codziennego, czasem fajnie jest przystopować w naszym własnym życiu i poczytać co słychać u innych - nawet jeżeli zna się ich tylko z bloga i zdjęć. Nie rezygnuj z takiej formy notek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szalenie mnie cieszy Twój komentarz, nie byłam pewna, czy warto coś takiego pisać, jako że u innych blogerów takie posty mnie nudzą.
      Dzięki wielkie. :)

      Usuń

***Dziękuję za odwiedziny,mam nadzieję,że jeszcze tu zajrzysz! ;)
Chcesz,abym napisała post o czymś,co Cie interesuje-daj znać!***

Weryfikacja obrazkowa wyłączona.
Komentujesz=motywujesz