piątek, 5 lutego 2016

powielany schemat blolologerowania.



Nie poznaję siebie.
Mam ochotę wbić się w koronkową, BIAŁĄ sukienkę, założyć buty na drobnym obcasie, do tego-białe rajstopy.Mam chęć zrobić sobie makijaż cały w brązach, ocieplić kolorystykę, wyjść na spacer.
Natknęłam się na bloga dziewczyny, która przypomniała mi o początkach fascynacji światem blogerów.
Światem inspiracji, mody, podróży po lumpeksach, jeansów, wszystkiego, co zalatywało klimatem vintage i wyróżniało się na tle wiszących w sklepach szmat.
Zapragnęłam kolorów.
Moich wybranych oczywiście.Ale jednak kolorów.
Zdjęcia detali, uśmiechu, fryzury...Wszystko takie dopracowane.
Zdjęcia otoczenia, piękne wspomnienia.
Cholera, brakuje mi tego.
Ostatnio wyjmując aparat z domu jedyne co go ze mną spotyka, to upapranie ekranu jogurtem, który w magiczny sposób niefortunnie spotkał się z kluczem do domu i postanowił przebić i -upaprać cały plecak.
Nie umiem się śmiać, bo brzydko.
Pokazać miejsca też nie-bo nudne i dalekie od łona natury.
Nie umiem się ubrać-bo jedyne na co mnie stać każdego dnia, to czarne spodnie na gumce, czarny, gładki t-shirt i bluza mojego faceta.Wow, fancy.
W zasadzie cała idea zabawy modą gdzieś uleciała.
Przykro mi strasznie.
Nie umiem złapać tej fali postowania czegoś innego, niż postów tego rodzaju, gdzie jąkam się i bełkoczę na nikomu nie potrzebny temat.
Chcę podróży.

W środę (10.02.2016) jadę w góry na tydzień.Wrócę najedzona oscypkami ale i (mam nadzieję) odświeżona.

Tymczasem wracam do wzdychania do bloga pewnej pięknej dziewczyny, która go porzuciła tak ot, z łatwością i od niechcenia.A szkoda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

***Dziękuję za odwiedziny,mam nadzieję,że jeszcze tu zajrzysz! ;)
Chcesz,abym napisała post o czymś,co Cie interesuje-daj znać!***

Weryfikacja obrazkowa wyłączona.
Komentujesz=motywujesz