środa, 30 marca 2016

ADDICTED



Z rzucaniem nałogów jest najgorzej.
Jakkolwiek żałośnie brzmi powyższe zdanie-zaraz przybliżę, co w moim słowniku znaczy hasło "najgorzej".
"Jeszcze tylko dzisiaj" "od jutra" "jeszcze mam czas" "tylko skończę to i..." I GUZIK.
Moje przywiązanie do śmieciowego jedzenia, słodyczy i wszystkiego, co odkłada się w sadle było tak silne (no dobra, jest dalej) jak dla palacza ważny jest szlug w chwili stresu.



Mój chłopak udowodnił mi czym jest silna wola i chęć zmiany dla kogoś i samego siebie.
Przez prawie dziesięć lat palił szlugi.Zazwyczaj "takie niebieskie", bo czerwone były za mocne.
Zawsze, gdy go widziałam zanim jeszcze zaczęliśmy rozmawiać-miał w gębie/łapie szluga.
Jako, że ja sama nie palę, nie paliłam i palić nie chcę, zapach szlugów nie był dla mnie przyjemny, no, chyba że byłam na koncercie lokalnej metalowej kapeli w zadymionym klubie.Choć zapach ciuchów po dotarciu do domu nie-palaczy zabijał wszystkich.
Któregoś dnia totalnie  znikąd pojawił się pomysł, że M. przestanie palić.Nie zmuszałam go, nie namawiałam, wspominałam tylko o kamieniu na zębach i całowaniu z popielniczką, ale byłam święcie przekonana, że M. kocha szlugi i przyzwyczajenia bardziej niż swoją świeżo-wybraną dziewuchę (czyt. mnie) i że nie zerwie związku z nikotyną.
Moje przekonanie wzięło się stąd, że mój były jarał szlugi i oczywiście obiecał, że dla mnie je rzuci.
(spoiler: każdej kolejnej obiecuje to samo, a pali do dzisiaj)
M. najpierw ograniczył palenie, a kiedy przy piwie z kumplami rozdawane były szlugi-pytał się, czy może.Mógł.Przecież ja mu niczego nie będę zabraniać.
Wszystko się zmieniło na Woodstocku w 2014 roku.Kolejka do sklepu/baraku z fajkami była dłuższa niż do toalet i prysznica razem wziętych.Wtedy coś w Nim pękło i powiedział KONIEC.
Ku mojemu zdziwieniu wyrzucił ostatnie pół paczki, które miało mu starczyć do czasu zakupu nowej(a sądząc po kolejce-jakieś tysiąc lat by nam się zeszło) i z chwili na chwilę-przestał palić.
Po prostu.Dla mnie było to niemożliwością, że robisz coś prawie dekadę, nagle przestajesz i co najważniejsze-nie wracasz do tego, nie potykasz się, nie naginasz postanowień, nie zjadasz pół lodówki i nie chodzisz wkurzony na cały świat.
I to mi dało mocno do myślenia i stało się w dniu dzisiejszym największą motywacją, by ogarnąć swoje nałogi.

Bo zjadanie masakrycznie wielkiej ilości lazanii, popijanie jej colą i dopychanie lodami nie należy do normalnych, zdrowych...No nie.A później te wyrzuty sumienia, ten płacz, że waga pokazuje 65kg, że całe zeszłe wakacje było 70kg i rozmiar XL na dupsku.To już jest koszmar.
Po ostatniej sesji zdjęciowej zobaczyłam "przez ramię" jak to wygląda, a raczej-jak ja wyglądam w niby seksownej bieliźnie.A wyglądam jak serdel.
Zero wcięcia w talii, tłuszczyk, oponka, flak zamiast dupy i ocierające się uda.
Nie byłam świadoma, że tak to wygląda.W ciuchach wyglądam okej.Bez?He, no właśnie.
Nie skończę dzisiaj tej napoczętej czekolady, nie zjem na śniadanie lodów, nie kupię po drodze fanty na cały dzień w pracy.Skoro mój luby potrafił zerwać z nałogiem, to i ja potrafię.
Dzięki niemu oszczędzamy czas-nie trzeba "czekać aż dopali" przed ruszeniem gdzieś autem, nie śmierdzi mi nic pod nosem, a poza tym mając 15zł na zbyciu śmigamy na coś dobrego, a nie po fajki.
Teraz ja chcę ogarnąć swój styl życia (halo, to miał być blog lifestylowy) i zarazem-ogarnąć sylwetkę.
Bo to mnie bardzo blokuje, bardziej niż cokolwiek innego.







Wkręciłam się strasznie w taniec industrialowy, co uważam za super cardio :D
A tak poza tym-mierząc siły na zamiary przyjęłam jeden plan ćwiczeń na kolejny miesiąc.
Plan dla początkujących, skupiający się na brzuchu i udach.
Mam zbyt wiele zacnych ciuchów, by ich nie pokazywać i chodzić w wielkich swetrach.
Także dzisiaj moi drodzy-Sailorki odwracające uwagę, ciepłe futerko i właśnie wyżej wspomniany sweter. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

***Dziękuję za odwiedziny,mam nadzieję,że jeszcze tu zajrzysz! ;)
Chcesz,abym napisała post o czymś,co Cie interesuje-daj znać!***

Weryfikacja obrazkowa wyłączona.
Komentujesz=motywujesz