sobota, 26 marca 2016

'Umyj okna dla Jezusa' odsłona 22.

Nienawidzę Wielkanocy.
Po prostu nie.



Znowu zaczyna się taki okres w moim życiu, w którym chętnie napisałabym to, co pisałam jesienią odnośnie zimy.
Mamy koniec marca.A ja nadal nie jestem fit, nadal nie umiem na egzaminy w szkole, nadal noszę to czego nie lubię, by się kryć.
Aha i znowu wróciły rozważania co począć z włosami.
Jak już w grę wchodzi niepewność odnośnie fryzury, znaczy, że jest grubo i że nie ogarniam.
Wiesz jak jest, że niby gdy kobieta zmienia fryzurę chce zmienić swoje życie, czy jakoś tak.
Tyle, że ja ścinam się prawie na zero od kilku lat jakieś dwa razy w ciągu roku.
Koniec.Zostawiamy włosy w spokoju.
W poczuciu paniki nic-nie-wiem-nic-nie-umiem biorę się za wypieprzanie (bo ładniej już tego nie określę) wszystkiego z szaf, część wyrzucam, część zostawiam łudząc się, że sprzedam (YHY, TA), resztę wrzucam do szafy dalej nie mając pojęcia co do czego włożyć.
Bo to już nie kwestia gustu, stylu, a raczej jego braku.To kwestia chowania swojej nadwagi.
Najgorzej, że już kolejny rok mija mi na oczekiwaniu.Czekam na mieszkanie, czekam na cudowne zbawienie, czekam na chujwieco.Gdybym była harda i zdecydowana-porzuciłabym to, co mnie w tej chwili uziemia i pobiegłabym dalej, ale porzucenie ciepłego miejsca jest dla mnie przerażające.
A nigdy nie będzie dobry moment, by ruszyć.Zawsze coś, ktoś.A ja wariuję.
Nie chce mi się pisać, że się biorę za coś/siebie, albo przeglądać zdjęcia ustalając sobie swoje cele.
No bo po co.Cokolwiek nie postanowię, zawsze znajdzie się milion innych ludzi, którym przyjdzie to z  łatwością.
A bycie jedną z pierdyliona osób daje poczucie wtopienia w tłum i bezpieczeństwa, ale i jednocześnie poczucie chujowości i niemocy.
Chyba zacznę głosić do lustra doktrynę wielu znanych mi dresów.
Umiesz liczyć? Licz na siebie.(resztę zdania pominę) ;)
A czy Ty umyłeś okna ukochanego mieszkania dla Jezusa?
Ja też nie.Ale zapierdzielam z mopem w rytm płyty WASP.
I chyba się zaprzyjaźnię z Chodakowską na dłużej.
I nawet zaczęłam biegać.
A nie lubię biegać strasznie.
Ale wiosna, wiosenka.Czas się cieszyć i uśmiechać.
I piszę to bez kropli ironii.

WESOŁYCH!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

***Dziękuję za odwiedziny,mam nadzieję,że jeszcze tu zajrzysz! ;)
Chcesz,abym napisała post o czymś,co Cie interesuje-daj znać!***

Weryfikacja obrazkowa wyłączona.
Komentujesz=motywujesz