środa, 16 listopada 2016

BabyBat days back in 2013

(fot. 14.02.2013r)

Cześć perełki!
Dziś przygotowałam dla Was spontaniczny wpis na temat "ewolucji" mojego stylu.
Gdybym miała omawiać mój styl od, powiedzmy, 2009r, gdzie panowała moda na emo, a moim największym marzeniem było mieć czarne włosy-wpis miałby pierdylion zdjęć, linijek tekstu i z daleka śmierdziałby cebulą.
Dziś pokażę Wam swoje zdjęcia TYLKO z roku 2013, w którym to postanowiłam rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady, bowiem tego roku wyrzuciłam wszystkie kolorowe szmatki, przytyłam z 52 do 62kg i przestałam się srać, że ktoś coś złego powie, jeśli WRESZCIE ubiorę to, co chcę.
We wszystkim pomógł mi mój przyjaciel Wolfełe, który to jako pierwszy odkrył przede mną moc zakupów w szmateksie, jako pierwszy stwierdził "dziecko, farbuj się na niebiesko" i również to on jako pierwszy robił mi moje pierwsze "sesje zdjeciowe" w tzw klimacie.
Rok 2013 był super czasem na zmiany w życiu.
Aż do Grudnia byłam singielką, świetnie się bawiłam, nikt mi nie wytykał co i jak powinnam nosić.
Właściwie pod względem imprez, romansów, odkrywania siebie i tego, co kiedyś uwielbiałam-rok 2013 był najlepszy.



Zmiany zaszły w muzyce, ponieważ psychodeliczny rock przestał mi "wystarczać", zaczęłam słuchać różnych odmian metalu, jak i tzw zimnej fali.

W nagrodę od siebie dla siebie na zakończenie roku szkolnego kupiłam sobie obrożę skórzaną dwurzędową.No czysty diabeł sam w sobie, prawda? ;) Co więcej-nosiłam ją KAŻDEGO DNIA, niezależnie od okazji, miejsca i pogody.
Dżizys, teraz jestem tak leniwa, że nie chce mi się założyć pierścionka, a wtedy chciało mi sie codziennie dopieszczać fioletowy cień na powiekach, fioletową szminkę na ustach, chciało mi się stylizować swoje włosy, które pod koniec roku z czerni przemalowałam na biel (co je zabiło).
Wyjście z domu bez kresek na powiekach było koszmarem.
Gothhhyk wszedł tak mocno, że jakoś w Październiku zgoliłam brwi.Nie umiałam ich malować.
Nosiłam kropki.I obrożę.I fioletową szminkę.I kreski.Aha! no i zawsze i wszędzie już od Września nosiłam New Rocki.Czujecie klimat? :D


Teraz sobie troszkę śmieszkuję z tego, ale często żałuję, że nie umiem tak dzisiaj.
Zwyczajnie poświęcić czas na wystrojenie się, natapirowanie piór, pomalowanie paznokci, cokolwiek.
Teraz chodzę w jednych skórzanych spodniach zamiennie z tregginsami otrzymanymi od teściowej, do tego jeden z pierdyliona czornych t-shirtów z zespołem, jakiś sweter/bluza i tyle z klimatu.
Nie, że zmieniłam stylówkę, ale zwyczajnie utyłam (tym razem z 62kg do 73kg) i nie mam jak wcisnąć swojej wielkiej dupy, nóg i cycków w stare, dobre szmaty.
Poza tym, doigrałam się.Zbyt wiele farbowania sprawiło, że zapuszczam włosy dosłownie od zera.
Krótkie, bo 2cm blond włosy nie są trv i krieg.
Nadwaga też nie.
Mimo wszystko-pozostawiam tu stare zdjęcia, właśnie z wyżej opisanego 2013roku, ku uciesze gawiedzi.
Jeszcze kiedyś wrócę do eksperymentowania, wrócę do kolczyków, wrócę do szczupłej buźki i do ciekawej fryzury.







Endżoj.

4 komentarze:

  1. Czarna bluzka z elfickimi rękawami i do tego niebieskie dżinsy pasujące jak pięść do nosa - widzę, że wszyscy przez to przechodziliśmy XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One były czarne ale sprane :P
      Ofc wszystko z lumpa, a bluzka za krótka... :D
      Ech te czasy...

      Usuń
  2. Zastanawiałam się skąd Cie kojarzę, już teraz wiem z insta!! wpadłam kiedyś na Twój profil, i jestem pod wrażeniem Twoich zmian, ale każda zmiana jest dobra !
    Zapraszam również na mojego bloga http://blackmalahit.pl/

    OdpowiedzUsuń

***Dziękuję za odwiedziny,mam nadzieję,że jeszcze tu zajrzysz! ;)
Chcesz,abym napisała post o czymś,co Cie interesuje-daj znać!***

Weryfikacja obrazkowa wyłączona.
Komentujesz=motywujesz