sobota, 1 kwietnia 2017

Pielęgnacja moich włosów ZIMA/WIOSNA 2017


Ponieważ mamy początek kwietnia, został już tylko miesiąc ( i 4 dni, hehe) do mojego wyjazdu z powrotem nad morze.
Jakoś na przełomie maj/czerwiec będę po raz pierwszy w życiu w 100% odpowiedzialna za ilość walających się po łazience kosmetyków.
Wiecie jak to jest, jak się mieszka z rodzicami.Każdy coś tam sobie przyniesie, więc nawet przy postanowieniu, że będziemy używać tylko swoich kosmetyków jest pokusa, by sprawdzić ten maminy, czy siostrzany. :)
Tak jak nie mam kłopotu z kosmetykami np do mycia ciała, czy kremami, tak do zaopatrzenia "włosowego" podchodzę z duszą na ramieniu.
Kosmetyki do kąpieli, to wiadomo, że te z działu dla dzieci, różowe i z brokatem najlepiej.
Inne smarowidła też nie sprawiają kłopotu, do twarzy mam aż jeden krem-różany z green pharmacy, dwa toniki z ziaji, jeden płyn micelarny i oliwkę do ciała.Wow, szaleństwo kosmetyków.
Ale wracając do włosów.
Póki jestem na garnuszku u rodziców postanowiłam sobie poszaleć z pielęgnacją włosów trochę inaczej, niż dotychczas.

Dla tych, którzy są tu nowi-szybkie przypomnienie.
Na koniec października, około 20stego ogoliłam całą głowę na 2mm.
Od tamtej pory podcinałam grzywkę i tył.
Używałam głównie szamponów dla dzieci-babydream bez SLS w składzie i czasami johnsons baby-bo super się pieni i pachnie bosko.Nie zwracałam raczej na szampony uwagi, czego nie mogę powiedzieć o odżywkach.
Używałam kallosa multivitamin, garniera grow strong (odżywka i maska), używałam biovaxów, a po wyjściu z kąpieli nakładałam na mokre włosy odżywkę bez spłukiwania z garniera, oraz solidną porcję silikonowego serum.Też z garniera.
Tak wyglądała moja pielęgnacja od października do połowy lutego.

Teraz kompletnie ją odwróciłam. :)

Mam JEDNĄ odżywkę-ulubioną garnier grow strong, bo kocham ją za zapach.
Szamponów, a raczej "myjadeł" mam 3.

1.Czarne mydło agafii, w którym znalazłam zasuszony liść :D
Uwielbiam je za konsystencję-mega gęste, takie "glutowate" powiedziałabym.
No i zapach!Identyczny jak po wejściu do kwiaciarni.
Bardzo dobrze oczyszcza skórę głowy, super się pieni, jest wydajne, nie pozostawia napiętej skóry, jednak włosy są aż skrzeczące, jeśli nie użyję odżywki.Zapach dosyć długo się utrzymuje.Jest super.

2.Gliss Kur Oil Nutritive- czyli szampon, który wzięłam licząc, że zrobi z moimi włosami to samo, co odżywka z tej serii, którą niestety wycofano :(
Jest to szampon z SLS, co mi osobiście nie przeszkadza.Ma wysoko w składzie masę olejków, NIE ZAWIERA SILIKONÓW, ale uwaga na keratynę!Można przesadzić i przeproteinować włosy.

3.Alpecin C1-szampon kofeinowy.Uwielbiam go za to uczucie mrowienia po nałożeniu, zostawia włosy plastyczne, łatwe do dowolnej stylizacji, pachnie typowo "męsko".Zostało mi go niewiele, ale dolałam wody i starcza mi w takiej formie nadal na bardzo wiele użyć.Na pewno kupię ponownie, jest wart swojej ceny, włosy urosły dodatkowe pół centymetra w miesiącu testowania tego szamponu.
Odstawiłam sera silikonowe (po prostu nie chce mi się iść do sklepu) i nie zawsze używam po myciu odżywki.
16 marca byłam u fryzjera, moje włosy i tak będą sukcesywnie ścinane, bo zostały mało subtelnie mówiąc chujowo ścięte, także nie mam już złudzeń, że je jakoś naprawię wcześniej niż w czerwcu, jak odrosną znowu za ucho.
Aha, zaczęłam bawić się w małego chemika i raz na jakiś czas stworzę jakąś tam maskę homemade, czy tam pomieszam sobie olej rycynowy, kokosowy i z chili i położę na całe popołudnie i wieczór.

Używam też maści końskiej.

Już nie sypiam w tłustych włosach.
I staram się ograniczyć mycie, coby jak najlepiej dopingować porost.
Dodatkowo rozpoczęłam przyjmowanie biotebalu w tabletkach, odkwaszam organizm i przyjmuję masę witamin, zmieniłam dietę i pochłaniam głównie warzywka w różnych odsłonach. :)
Od lutego nie jem słodyczy!
To tak offtopowo.

JAK WAM MIJAJĄ PIERWSZE WIOSENNE DNI? ;)

czwartek, 9 marca 2017

Wybierz dla mnie nowy kolor włosów!

Pisałam ostatnio o tym,  że gdybam nad zmianą koloru włosów z najchłodniejszego do najcieplejszego.
Po 4 latach spędzonych w chłodnych barwach czuję niepokój na myśl o zmianie.
Rozważałam nawet ponowne obcięcie włosów na najkrócej.
Chciałabym jednak sprawdzić się w innej fryzurze, może nie długiej, ale chociaż tak do ramion.
Moje włosy są młode, bo mają 4,5 miesiąca.
Ogoliłam się na 2mm na sam koniec października.
Mimo to znowu spotkałam się z kruszeniem i kołtunami od połowy włosów.
Powód?Rozjaśnianie.
Przeprowadziłam je dwa razy od kiedy mam "te" włosy.
Naturalnie mam loki, więc wysokopory, a rozjaśnianie im nie pomaga nic a nic.
Powoli oswajam się z tym, co mówią mi fryzjerzy.
Albo krótkie niebieskie, albo długie...jakieś nie wymagające rozjaśniania.
Patrzę z zazdrością na pukle Karoliny i Agnieszki i coraz częściej przeglądam resztki zdjęć jakie uchowały się z czasów mojej rudości.
Dodatkowo uświadomiłam sobie, że wypadłam z obiegu świadomej pielęgnacji, używam dwóch odżywek na zmianę, dwóch szamponów i właściwie to nawet odstawiłam serum silikonowe i czesanie włosów.
Pragnę wrócić do włosomaniactwa, zabrać się za to solidnie, a przy okazji zmotywować się do zmiany koloru na "zdrowszy", hennowy.

1) Podlinkujcie mi w komentarzach Wasze ulubione blogi włosomaniacze, najlepiej rudowłosych.
2) W jakim kolorze mnie widzicie, jeśli nie w niebieskim? I dlaczego?
3) Zakładając, że zdecyduję się na rudość-Jaka jest najlepsza henna?
4) Jakich kosmetyków powinnam używać, jeśli mam włosy kręcone, wysokoporowate i w jakich "dawkach" ich używać? (Tzn coś jak plan treningowy, tylko eee włosomaniowy? :D )
5)Czy Waszym zdaniem ciepłe odcienie będą pasowały mi do stylu?

Dajcie znać, potrzebuję Waszej pomocy!

A to moje stare fotki z okresu rudości :D












sobota, 4 marca 2017

Wady i zalety noszenia krótkich włosów (moje doświadczenia)



Z A L E T Y 

Nie musisz rozczesywać kołtunów!
Pamiętam jak w gimnazjum nosiłam włosy do pasa.
Codzienne rozczesywanie loków, o których pielęgnacji nie wiedziałam nic zajmowało godziny i przyprawiało o ból głowy.
Dosłownie i w przenośni.
Z krótką czuprynką nie ma tego problemu!

Każdy chce Cię czochrać i miziać!
Zawsze po wyjściu od fryzjera każdy znajomy zamiast "hej, jak leci?" zaczepia mnie słowami "ej, mogę dotknąć Twoich włosów?"
Kiedy idę do klubu co 3 dziewczyna pyta o to samo, a ja czuję się jak mały puszysty kotek.
Kto nie lubi być głaskany? ;)

Mogę eksperymentować!
Włosy odrastają baaardzo szybko, także zmiana koloru, rozjaśnianie, pastele-to wszystko czeka na Ciebie!
Jeśli się zniszczą nie panikuj! Za 3 tygodnie idziesz je podciąć, więc 1/3 włosów to zdrowe odrosty, a spalonych kosmyków pozbędziesz się w ciągu max 2 miesięcy. (Sprawdzone!)

Są stylowe jak diabli!
Świeżo ścięte włosy układają się bajecznie, dodaj do tego możliwość szaleństwa z kolorem bez utraty jakości...Bomba!
Wyglądasz świeżo, odważnie, a jak dodasz opaskę to i uroczo!
Dodatkowo mając krótkie włosy bardziej skupiasz się na makijażu, czy ubiorze.
Lubisz wyglądać jak magiczna dziewczynka? Bo ja uwielbiam.

Czuję się piękna!
Pamiętam dni w których zakrywałam twarz włosami w kłopotliwych sytuacjach.
Każdy komplement tyczył się długości włosów.
Kiedy je ścięłam ludzie zaczęli zwracać uwagę na moją twarz, oraz inne atuty.
Ja poczułam się "odsłonięta", odważna, pewna siebie i piękna.
+ Chodząc częściej do fryzjera poprawiasz sobie humor, czujesz się bardziej zadbana.
Kto nie lubi wizyt u fryzjera, czy kosmetyczki?

W A D Y 

Zapuszczanie...
Okres przejściowy między bobem, a pixie jest okropny.
Zawsze siada mi to na samoocenę, czuję się zaniedbana, niechlujna, bura, nijaka.
Z tyłu włosy są dłuższe, z przodu krótsze, rosną spodnie warstwy włosów, wszystko wygląda jak krzywo postrzępione nożyczkami, w dodatku odrosty...no i fryzura traci swój czar, objętość, a jeśli Twoje włosy rosną wolno-przygotuj się na rok udręki.Albo noszenia czapki.

Dogadywanie...
"Ooo ścięłaś włosy...szkoda", "myślałam, że wreszcie zapuścisz", "nie wyglądasz jak kobieta", "no fajnie, ale w długich lepiej..." i tak dalej i tak dalej.
Znasz to?Każdy ma milion porad tyczących się Twojego wizerunku.
Dodaj do tego okres przejściowy w zapuszczaniu i dołek murowany.

"Bad hair day"...
Kiedy nie jesteś fanką posiadania szczotki na głowie, chcesz ją jakoś uładzić, przyklepać, a włosy wciąż odstają w każdą stronę...
Lubię misz-masz na głowie, jednak nie zawsze jest on wskazany.
Czasem chcę mieć ładną, elegancką fryzurkę.
Ale włosy nie chcą.
Ech.
;)


Ode mnie to wszystko na dzisiaj, mam nadzieję, że trochę pomogłam chociaż jednej osobie planującej pixie cut. ;)



czwartek, 2 marca 2017

Nowe książki: Emo Sapiens Rafała Ohme i Sztuka Kochania Michaliny Wisłockiej

Posiadanie grubej dupy ma swoje zalety.
Jakie? Nie mieścisz się w ukochane ciuchy, a na nowe nie masz chęci, bo planujesz schudnąć+co nie założysz to i tak się sobie nie podobasz, więc...po co kupować nowe ciuchy?
A co zrobić z zaoszczędzonym hajsem?
Wszystkie kosmetyki masz, szamponów, masek i innych cudów w cholerę czeka w łazience.
Jednak chcesz sobie coś kupić.
Opcja 1-jedzonko.Ale nie, bo będziesz tyć.
Opcja 2-Książki.O, to dobry pomysł.
Tym oto sposobem mam dwie nowe książki.Do EMO przyciągnęła mnie nazwa, oraz przeczytanie na szybko pierwszego rozdziału w Empiku-czuję, że z tej książki mogę się dużo nauczyć.

Do drugiej?
Chciałam zobaczyć film, który został określony gniotem i 2 godzinną reklamą reedycji książki.
Zanim zobaczę film, chcę przeczytać książkę.I mimo, że "Sztuka kochania" stoi na mojej domowej półce od lat, to reedycja zawiera dodatkowy rozdział, jestem go ciekawa.
Moja mama oczywiście skomentowała, że to "kamasutra dla pokolenia PRL" i że nic ciekawego się nie dowiem, a mnie szczerze zwiodły opinie i opisy, że książka jest o miłości i emocjach.
Idąc za tym co powiedziała mama słowo seks zostało zamienione na miłość, albo, co gorsza, ktoś tu nie odróżnia, bądź nie odgradza od siebie seksu i miłości.A tego drugiego nie lubię najbardziej.
W dzisiejszym świecie (a może nie tylko, ale wypowiem się o "moich" czasach, bo innych nie znam) seks nie ma z miłością za wiele wspólnego (choć to kwestia człowieka), bo choć często, czy też zawsze za miłością idzie seks, to za seksem miłość...no niekoniecznie.
Jeśli książka jest poświęcona stricte współżyciu, fizyczności i poszerzaniu świadomości własnego ciała (halo, ono nie służy jedynie do wydawania potomstwa), to niech kwiatowa okładka nie bije hasłami "kochanie" i "miłość".
Jasne, nie oceniaj książki po okładce, mówią, jednak mimo świadomości, że jest to reedycja, że kiedyś czasy były inne, że jest jeszcze młodzież która na "bzykanko" mówi "kochanie", no i poza wszystkim-"Sztuka kochania" brzmi zdecydowanie lepiej niż "Sztuka pukania" ew "Jak się zadowolić" niezależnie od zastanych czasów, to gdzieś we mnie gryzie się pojęcie miłości i poszerzania jej tematu z pojęciem seksu i poszerzaniem świadomości na ten temat.
A może po przeczytaniu książki zmienię zdanie, bądź znajdę jakiś związek między jednym, a drugim?
I właśnie dlatego sobie na nią pozwoliłam.Zanim nabiorę uprzedzeń, które mógłby spotęgować film-wolę sama wyrobić sobie zdanie.

Postaram się napisać kilka słów, kiedy skończę czytać obie książki.
Jedna o emocjach, druga o cielesności.

Kiedy ja znajdę czas na fantastykę?

Kobieta w czerni i bieli-Wernisaż Krzysztofa Głowackiego

Zapraszam wszystkich na wernisaż, na którym będzie można zobaczyć również moje zdjęcia. :)

czwartek, 23 lutego 2017

Wolf in woods / AK Photo

Sukienka-Restyle.pl / Buty-New Rock / Choker-Lokaah
 Dziś w roli głównej prześliczna sukienka z Restyle.pl, która tak super trzyma ciepło, że nawet w pełni zimowej pogody dało się spokojnie zrobić zdjęcia bez chorobowych konsekwencji.

środa, 22 lutego 2017

Cozy

Cześć!W powietrzu czuć wiosnę, a ja wracam do blogowania.
Jeszcze niepewnie, ale się staram.
W najbliższym czasie uzupełnię blog o ostatnie sesje zdjęciowe, choć marzy mi się dodawanie więcej outfitowych postów póki co jest to ograniczone z powodu braku dostępu do większości ciuchów.
Ciągle dryfuję między miejscowościami, aktualnie przy sobie mam jakieś 5% zawartości szafy, a poza tym, szczerze, to wolę odłożyć focenie ootd na czas w którym będę bardziej pewna swojego stylu.
Zapraszam do oglądania!

sobota, 28 stycznia 2017

Cukierek w plenerze [ Dollzone Demi BJD ]

 Cześć! Dzisiaj mam gratkę dla wielbicieli cukierków i słodyczy wszelakiej.
Ręcznie robiony sweterek / bluza z Hello Kitty, który był stworzony z myślą o Usagi.
Prezentuje się super-uroczo, prawda?

sobota, 14 stycznia 2017

Zawieszam...

Blog jest dla mnie rutyną, czymś, co nadaje rytm mojemu życiu.
Nigdy nie robiłam nic specjalnie "pod bloga", typu stylizacje czy coś, jednak zawsze przy okazji jakiegoś wyjścia pamiętałam o zrobieniu kilku zdjęć, bo przecież muszą być na bloga.
Próbuję pisać w czasie teraźniejszym, ale odruchowo wkrada się czas przeszły.
Cóż.Teraz posiadanie bloga potęguje to, czego w sobie nie lubię, zobowiązuje mnie do publikowania tego i odbiera radość.
Wszystko rozpisane mam na kartkach, całe założenie, cele, promowanie, współprace, pomysły.
Nie chce mi się zmuszać do tego wszystkiego.Nie po to zakładałam to miejsce, by musieć przybierać "profesjonalną" minę i gonić za terminami.To nie jest tego warte.
 Odchodzę.

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Percepcja podprogowa, czyli temat na Nowy Rok.

Witajcie kochani.
Mamy znowu styczeń, tym razem mojego ulubionego, 2017 roku.
Czemu piszę, że ulubionego, skoro się ledwo zaczął?
Uwielbiam liczbę 7 i liczbę 17.
17.01.2017 skończę 23 lata.
Ale nie o tym dzisiaj.
Zainteresował mnie ostatnio temat subliminali, czyli percepcji podprogowej.
[Percepcja podprogowa (subliminalna) – oddziaływanie na mózg informacji bez jego świadomości ich spostrzegania.]
Zabłądziłam na YT i trafiłam na dosyć ciekawy film o zapuszczaniu włosów.
Nie było porad, polecanych wcierek, ani słowa o masażu, albo maści końskiej.
Zwyczajna muzyka, można ją zaliczyć do tej relaksacyjnej, która ma sprawiać, że włosy na głowie rosną szybciej.
Pierwsze wrażenie po przeczytaniu opisu filmu: WAT?
Polecano słuchać melodii (około 10min) chociaż raz dziennie przez tydzień minimum.
Czytam komentarze: 'To działa', piszą.
Jestem trochę niedowiarkiem, ale zdecydowałam się sprawdzić co z tym jest nie tak, albo co ze mną jest nie tak, że nie ogarniam jak wielką moc ma (nawet mój) umysł i nie trzeba wierzyć, żeby zobaczyć.
Muzyczka leciała sobie raz, lub dwa razy dziennie od 31 grudnia do dzisiaj.
Zaczęło mnie to nudzić, więc olałam temat, jednak coś mnie podkusiło, żeby sięgnąć po miarkę i sprawdzić jak tam moja sierść.[W sumie nie coś mnie podkusiło, co mój chłop zaczął mnie targać.]
No i tutaj mam wbity gwóźdź.Półtora centymetra więcej.W tak krótkim czasie.
Szkoda, że nie zrobiłam zdjęcia przed-po.Metoda mierzenia ta sama, to samo pasmo, ten sam stan natłuszczenia kudłów i ogólnie wszystkiego.
Sprawdziłam trzy razy.
Pięć i pół cm w 2 miesiące od zgolenia się na Pazdana, gdzie moje 4cm były dla mnie hitem, teraz już w ogóle ... wow.
Jednak muszę uwzględnić fakt, że mimo wszystko może być to błąd w pomiarze.
Dlatego zacznę działać też z innymi rzeczami w tym temacie i sprawdzać, czy to faktycznie działa.